28 lutego 2015

SPACER PO PALMIARNI

Wbrew pozorom człowiek jest istotą bardzo prostą w obsłudze. Wystarczy uświadomić sobie swoje potrzeby, aby stać się szczęśliwym. Ważne jest tylko by w codzienności nie zatracić drobnych radości.
Należę do grona ludzi kochających chodzić. Zawsze starałam się w codziennych sytuacjach znaleźć pretekst do spokojnego spaceru – np. tramwaj się spóźnia lub trzeba na niego za długo czekać (dla mnie pięć minut to już długo), skończyłam prędzej pracę. Jednak w natłoku codziennych spraw w połączeniu z zimową aurą, pracą i zmęczeniem zaczęłam spokojny i przyjemny spacerek zamieniać na szybki chód, marsz. Każdy krok zaczęłam wykonywać mechanicznie nie zauważając nawet kolejnych mijanych miejsc. 
Korzystając z pierwszych słonecznych dni postanowiłam pójść do pracy piechotą. Wzięłam do ręki kubek z herbatą, założyłam okulary, owinęłam się szalem i wolnym krokiem wyruszyłam przez siebie. Skręcałam w najmniejsze uliczki wchodząc w zdziwienie jak wiele się w nich zmieniło, ile nowych sklepów się pojawiło. Początkowo cieszyłam się chwilą, jednak z każdym kolejnym samotnym krokiem w mojej głowie pojawiała się większa eksplozja myśli. Byłam sam na sam ze sobą; ze swoimi myślami; z problemami; z nerwowością, która od dawna we mnie siedzi. Nie było muzyki, która mogłaby zagłuszyć myśli; osoby, która pozwoliłaby mi skoncentrować się na czymś innym. Nie było innego wyjścia jak wsłuchać się w siebie. Po dłuższej walce z myślami słowa zaczęły się uspokajać, a na mojej twarzy pojawiać się coraz większy uśmiech. Już dawno nie byłam tak szczęśliwa, już dawno nie byłam tak spokojna. Po pracy zawstydzona patrzyłam na siebie nie mogąc pojąć jak mogłam zapomnieć o sobie, o swojej małej potrzebie dającej mi szczęście. I chociaż uwielbiam spacerować w objęciach ukochanego; wyrzucać słowa, które ślina przynosi mi na język znajomym czy milczeć w towarzystwie przyjaciółki to tak samo bardzo uwielbiam spacerować sama ze sobą. 
Dziś przy okazji zestawu pragnę wam pokazać idealne miejsce na spacer. Ja na pewno wrócę tam nie raz. A wszystkim z okolic Gliwic polecam Palmiarnie ;)

Sukienka - Mohito | Zegarek - M. John | Buty - CCC | Torba - Mogato 


18 lutego 2015

MYSZKA

"Myszka wreszcie pojęła. I choć różnica była ogromna, dziewczynka uwierzyła, że ich domowa kuchnia jest zarazem baśniową kuchnią Kopciuszka. Teraz, kilka razy na dzień, dziewczynka wchodziła do jasnej kuchni - nie przypominającej ani trochę tej z ilustracji - i czekała. Siadała na niskim, wyściełanym miękko stołeczku, niczym zydelek z bajki, przeznaczony specjalnie dla niej, i nieruchomiała na długie chwile w swej ociężałości. Minęło wiele dni, nim jej zachowanie, nieruchome siedzenie na stołeczku, powtarzalność tego rytuału i większe niż zwykle skupienie zaintrygowały Ewę.
-Co robisz? - spytała pewnego dnia.
-Ceeeeek... - odparła ufnie Myszka.
-Na co czekasz? - zdziwiła się Ewa.
-Wuuuuuka.....
Ewa zagryzła wargi. Wróżka z baśni o Kopciuszku była również jej obsesją, Czasem, gdy zasypiała, wyobrażała sobie, na granicy jawy i snu, że to zła wróżka zamieniła jej dziecko. Już w szpitalu miała dziecinną nadzieję, że ktoś nagle wejdzie i powie:
-Droga pani, pomyliliśmy się, yo nie jest pani córka!
Tamto prawdziwe dziecko miało być śliczne, jasnowłose, z dużymi oczami, z pełnymi ustami rozchylającymi się w uśmiechu. Mała, śliczna Barbie. Zła wróżka dała to piękne dziecko komuś innemu...
- ... a mnie dała poczwarkę - powiedziała Ewa głośno w dniu, w którym bolała ją głowa, dotkliwie odczuwała obcość Adama, martwe przedmioty stawały jej na drodze, boleśnie szturchając, gdy przechodziła, Myszka zaś zachowywała się wyjątkowo nieznośnie.
(...)
A teraz Ewa stała w jasnej, pogodnej kuchni i pytała z niepokojem:
-Co ma zrobić wróżka?
Myszka bezradnie wzruszyła ramionami, a potem pokazała na siebie palcem. Stała tak chwilę, aby nagle wyrzucić rączki w górę i niezgrabnie podskoczyc. Ewa po części zrozumiała: wróżka miała przemienić Myszkę w lekką, tańczącą dziewczynkę z balu u królewicza. Nie pojęła jednak całej prawdy: Myszka chciała, by ta przemiana dotyczyła jej już na zawsze. Chciała tańczyć zawsze. Myszka wierzyła, że taniec to także wyraz miłości do wszystkiego, co się kocha. A kochać można było prawie wszystko: mamę, dom, uciekającego tatę, motyle nad trawnikiem i miękkość trawy, starą lalkę z wyrwanymi włosami, pluszowego misia bez nogi, podartą książkę (Myszka darła książki wyłącznie z miłości).
-Więc co ma zrobić wróżka? - powtórzyła Ewa drżącym głosem, a gdy Myszka znów podskoczyłs niezgrabnie i wzniosła ręce w górę, Ewa odparła: - Wróżka tego nie umie.. Wróżki umieją jedynie przemieniać zwykłych ludzi, takich jak my wszyscy, w kogoś tak niezwykłego jak ty - dodała w przypływie natchnienia.
-Nee cee- powiedziała Myszka i w tej samej chwili spadł na nią dodatkowy ciężar, oprócz tej trochę oswojonej już ociężałości własnego ciała: ze słów mamy pojęła, że żadna wróżka nie da jej tego, na co czeka."
Poczwarka - Dorota Terakowska


Sweter - HM | Spódniczka - Stradivarius | Buty i torebka - Centro | Naszyjnik - Avon


11 lutego 2015

KRACIASTA ZIMA

Po kilku miesiącach, wielu godzinach spędzonych w sklepach również tych internetowych i zrobieniu mnóstwa kilometrów w końcu znalazłam idealną kurtkę zimową. Od lat byłam fanką bawełnianych, poliestrowych, wiskozowych; jednak z roku na rok było mi w nich coraz bardziej zimno – tak, starzeję się i zmieniam w gigantycznego zmarzlucha. W tym roku postanowiłam postawić na kurtkę puchową. Szukałam dłuższego, stonowanego płaszcza, który posłuży mi kilka sezonów. Zadanie to okazało się trudniejsze w realizacji niż mi się mogło wydawać. Gdy już odpowiadał mi krój materiał wyglądał jak pokryty ceratą lub dziwacznie błyszczał. Gdy materiał wydawał się być zadowalający wyglądałam w niej jak bałwanek lub ogromniasty niedźwiedź. Wciąż okazywało się, że nie potrafię dobrać rozmiaru – za krótkie rękawy, za duża w ramionach, za krótka. Pod koniec roku zwątpiłam, w styczniu odpuściłam sobie poszukiwania mając nadzieję, że zima już powoli odchodzi. Zastanawiam się czy to tylko ja jestem aż tak wymagająca, czy wybór tylko pozornie tak duży. Tak czy inaczej podczas noworocznych wyprzedaży udało mi się znaleźć ideał. Brakuje mi tylko delikatnej gumki w środku kurtki, która będzie ją taliować, bo ja fanką pasków nie jestem ;)

Kurtka - ebutik | Szal - ebutik | Torba - Sin Say | Buty - Centro | Rękawiczki - HM | Nauszniki - Terranova | Sweter - HM


Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny