Ciężki tydzień.

Miałam dodać zdjęcia dopiero jutro, ale jutro muszę się zmobilizować i zabrać za zaległości.
Miałam jechać na uczelnię, ale z racji, że mam tylko jeden wykład, a na dodatek jest już po 24, a ja dalej siedzę nad prezentacją - nie jadę.
Muszę napisać nieszczęsną recenzję na seminarium, zrobić pracę pisemną i prezentację multimedialną na pedagogikę, nauczyć się na zaległy sprawdzian z angielskiego, który był 2 miesiące temu, a ja go wciąż nie napisałam. Na dodatek mam na to wszystko czas jedynie do czwartku!
Przygotowałam sobie milion rzeczy do wydrukowania, jutro muszę zrobić pracę pisemną, którą we wtorek lub w środę tylko wykończę odpowiednimi książkami, żeby uzbierała się ładna bibliografia.

Ten weekend również zapowiada się bardzo pracowity! W niedziele wraz z Przemysławem mamy 26 miesięcy, w piątek jedziemy do Wisły, jednak będziemy tam brać w weekendowym kursie fotografii. Musiałabym jeszcze przed piątkiem nauczyć się posługiwać Przemkowym aparatem - za dużo tego, dużo za dużo.. Ale tak to jest, gdy wszystko zostawia się na ostatnią chwilę.

Na dodatek moje samopoczucie również nie jest najlepsze, ale to chyba w tym momencie jest najmniej ważne. Miałam iść jutro, a właściwie już dziś po zajęciach na zakupy, ale doszłam do wniosku, że to mnie tylko rozproszy i będzie mi trudniej się zabrać za naukę po powrocie..
Więc przełożę mój poprawiacz humoru na wtorek. Pojadę na 8 na ćwiczenia, o 9.30 pójdę na chwilę na konsultacje i na małe zakupy. Wrócę i zajmę się kończeniem prezentacji i recenzją. Może do wtorku postanowię skusić się i na wymarzony kapelusz ;)

Dobrze, tyle marudzenia! Trzeba wstać po 8, więc musiałabym się zbierać.
Mój ukochany zaczyna od dziś ustne, więc trzymajcie kochani kciuki!
Jutro za angielski, w środę za polski, a w piątek za geografie! ;)

Bym zapomniała! Zmieniłam wygląd bloga, jak wam się podoba?
Zdjęcie zamiast tytułu jest autorstwa Przemka, a moje stópki ;)

Jeszcze na koniec kilka zdjęć z wczorajszego krótkiego spaceru:













Koszula/tunika - szafa.pl
z racji, że przy chodzeniu podnosiła się postanowiłam ubrać pod nią spódniczkę bandażową.
Spódniczka - atmosphere / sh
Sweter - top shop
chusta - wygrzebana w szafie wśród starych rzeczy mamy
kolczyki - rossman
okulary - carrefiur
buty - nn, jakiś mały obuwniczy w centrum miasta
Torba - ta sama, ukochana z chińskiego.



Do usłyszenia! ;)

Komentarze

  1. Ciekawy blog Obserwuję :* i zapraszam do siebie !
    www.pinkovo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam takie specjalne naklejki do frencha ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, ale Wam zazdroszczę tego kursu fotografii ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie wyglądasz. Tak świeżo. Ja ostatnio ciągle jestem na najwyższych obrotach, więc doskonale Cię rozumiem. Udanego wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nice outfit. Love your scarf. XX

    OdpowiedzUsuń
  6. o jejku nawet nie wiesz jak miło cvzyta się coś takiego:*!
    dziękuje Ci niezmiernie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny strój.
    Super okulary

    OdpowiedzUsuń
  8. no nie mów, że takie okularki w Carrefourze były :D kurczę, przegapiłam chyba.

    zapraszam :)
    http://allweneedisstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładnie wyglądasz ;)
    Fajna sesja na trawce ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. outfit swietny szczegolnie te okularki;) a na studiach u mnie tez w ch** roboty,nie weim gdzie rece wlozyc:P a blog wyglada teraz swietnie,duzo lepiej niz wczesniej,ale o tym juz pisalam we wczesniejszym komencie:P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz