YANKEE CANDLE OD HOMEDELIGHT

Bezsenne noce, zabieganie, miliony myśli, brak egoizmu. W ostatnim czasie tak wygląda moje życie. Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszy samorealizacja, zadowolenie z siebie, spełnianie marzeń, ale nie wolno zapominać o komforcie psychicznym i wypoczynku. Próbowałam robić sobie w domu Spa, oddawałam się długim kąpielom, zaczytywałam w książkach, wsłuchiwałam w muzykę, sięgałam po zieloną herbatę – nie na dłuższą metę nie pomagało. Na relaksującą kąpiel i Spa zawsze brakowało mi czasu, coraz częściej odbywały się na szybko. Przy książkach miałam wyrzuty sumienia – przecież powinnam czytać literaturę do pracy magisterskiej. Muzyka powodowała, że myśli w mojej głowie zaczynały być bardziej chaotyczne i głośniejsze, a zielona herbata nigdy mnie nie uspokajała. Postanowiłam spróbować aromaterapii. Strzał w 10tkę. 
Po powrocie z pracy przygotowuję sobie ulubioną herbatę z miodem i cytryną lub sokiem malinowym i zapalam wosk. Podczas pracowitych poranków w domu kruszę odrobinkę wosku do kominka i stawiam na stoliku obok laptopa. Powoli się uspokajam, oddalają się niepotrzebne myśli, zaczynam się relaksować. 
Moją przygodę z zapachami rozpoczęłam od wosków:  Lake Sunset, November Rain, Vanilla Chai, Merry Marshmallow, Black Cherry, Honey&Spice od Homedelight.



Odrobinkę wosku kruszymy do kominka i rozpalamy bezzapachowy podgrzewacz. Czekamy aż proszek zmieni się w płynną konsystencję i zacznie uwalniać aromat. U mnie po 40 minutach aromat roznosi się po całym domu, po zgaszeniu podgrzewacza zapach unosi się 1-3 godzin w zależności od intensywności zapachu. Po wystudzeniu wosku w kominku można go włożyć do lodówki, po 15 minutach możemy wyjąć wosk z kominka i schować do następnego podgrzania. Jeśli chodzi o same aromaty to będę wam je opisywać moimi skojarzeniami.










po wyjęciu z lodówki i wyciągnięciu z kominka ;)

NOVEMBER RAINrześka mieszanka wodnych liści, ciepłego bursztynu oraz ostrego jesiennego powietrza. – dość intensywny, ale przyjemny zapach, długo utrzymuje się w mieszkaniu, nie drażni. Idealnie spisuje się w łazience. Kojarzy mi się z męskimi kosmetykami i płynami do kąpieli. Intensywny, długo utrzymujący się w mieszkaniu, nie drażniący, idealny do łazienki. Dostępny tutaj.

LAKE SUNSET - spokojne piękno złotych promieni słonecznych wpadających do niebieskiej wody jeziora... Relaksujący piżmowy świeży zapach, nastrojowy i spokojny. - delikatny, nie rozchodzi się po mieszkaniu, słabo wyczuwalny, idealny do małych pomieszczeń. Dostępny tutaj.

MERRY MARSHMALLOW - Odkryj radosną i kremową miksturę pianek i wanilii. – szczerze mówiąc zastanawiam się, który zapach jest łagodniejszy: ten czy Lake sunset. Dla mnie to idealny zapach do komputera, jest na tyle łagodny. Dostępny tutaj.

VANILLA CHAI - Bogato przyprawiony zapach idealny na porę jesienno - zimową . Na kompozycję składają się mocne nuty imbiru, cynamonu i wanilii. - mocny, intensywny zapach. Do mojego małego pokoiku był zbyt intensywny. Po skruszeniu mniejszej ilości wosku do kominka idealnie odnalazł się w dużym pokoju, długo utrzymuje się w mieszkaniu. Kojarzy mi się z korzennymi ciastkami. Dostępny tutaj.

BLACK CHERRY - Absolutnie przepyszna, słodka i dojrzała czarna wiśnia – soczysty, intensywny, przyjemny, przypominający mi lato zapach. Jestem fanką owocowych zapachów, więc ten skradł moje serce. Dostępny tutaj.

HONEY&SPICEMiód i trzcina cukrowa z dodatkiem laski cynamonu tworzy iście smakowitą mieszankę.Do tego zapachu miałam najwięcej wyobrażeń co do aromatu, żadne się nie potwierdziło. Dość intensywny, słodki. Przebija się mieszanka miodu i cynamonu. Dostępny tutaj.

Podsumowując: Balck Cherry i November Rain to moje faworyty, z przyjemnością do nich wracam. Honey&Spice i Vanilla Chai są dla mnie zbyt intensywne. Polecam połączenie November Rain i Merry Marshmallow - november staje się w tym połączeniu delikatniejszy ;)


Komentarze

  1. ojej, rozpływam się gdy próbuję wyobrazić sobie te zapachy... uwielbiam wszelkie zapachowe świeczki, więc ten wosk powinien podbić moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. te woski mają bardzo mocny aromat! byłam w świecie zapachów i to było tak mocne że uuuuła;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zmienilas sie chyba, na pewno zmienil sie Twoj blog. Nie wchodze juz prawie na niego, bo jest zle. Stalas sie inna, jetses teraz "kims", blog tez zrobil sie taki panski, brakuje w nim normalnosci, takiej normalnej zwyklosci. No ale coz, zyski z bloga z pewnoscia robia swoje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba naturalna kolej rzeczy, że ludzie się zmieniają. Byłoby czymś niepokojącym, gdybym przez 3 lata stała w miejscu. Zmieniłam się ja, zmieniło się moje życie prywatne i zawodowe, zmieniły się moje piorytety, więc nie mogło to zostać bez oddźwięku na blogu. Nie rozumiem określeń 'bycia"kimś"; czy 'pański blog', więc nie potrafię go przełożyć na siebie i w jakikolwiek sposób odwołać. Uważam, że wciąż jestem tak samo normalna i przeciętna, tylko teraz odnalazłam drogę dla siebie, jestem pewniejsza siebie i realizuję się w wielu aspektach pozablogowych. Jeśli chodzi o zyski to również ten czas minął. Miałam okres zbłądzenia, ale na chwilę obecną zyski mam minimalne i na pewno o wiele mniejsze niż rok temu czy dwa lata temu. Częściej też wykorzystuję znajomości czy pozycję bloga do swojej pracy zawodowej. Nie każda reklama jest korzyścią dla mnie, wiele z nich dla moich podopiecznych.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nie jestem regularnym czytelnikiem, nie sledze bloga wiec nie mi sadzic o zmianach, ale zastanawiam sie ciagle, co kieruje ludzmi, ze poczatkowo uwielbiaja blogi, chwala, inspiruja sie a pozniej, gdy strona odnosi sukces staja sie wielkimi krytykami. Jest to smutne, jak wcia PRL odzywa sie w generacji juz poPRLowskiej. Dlaczego dobry blog mialbym nie zarabiac, przeciez inwestuje sie w niego czas i duzo energil. Skoro jest w nim jakosc to czemu nie? Kazdy moze przeciez wybrac taka forme "dorobienia".

      Usuń
  4. dużo już o nich słyszałam i chyba sama się skuszę :)

    Pozdrawiam,
    ohvictorria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. o mi bardzo pomógł ten post i czekałam na niego ;) mam do dyspozycji mały pokój więc wiem, którego zapachu unikać dzięki dzięki za ten post :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba się skuszę i sama wypróbuję ;)!

    OdpowiedzUsuń
  7. śliczny kominek ;-)
    uwielbiam Yankee Candle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niektóre te zapachy są tak intensywne, że drażnią. Ciężko jest utrafić z zapachem, ponieważ te woski inaczej pachną w opakowaniach, a inaczej jak się topią.

    OdpowiedzUsuń
  9. November rain uwielbiam! Lake sunset do mnie właśnie idzie, reszty nie miałam , ale ten " świąteczny" i black cherry na pewno kupię kolejnym razem ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. CUDOWNE!!!! wspaniale:*
    ✰ ✰ ✰
    pozdrawiam,
    OLA

    OdpowiedzUsuń
  11. Idealne na długie, jesienne wieczory :)
    Jak ja Ci zazdroszczę takiego zapracowania, zabiegania! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. oj chciałabym powąchać ten November rain;))

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też uwielbiam takie zapachy. Moje mieszkanie już nimi przesiąknęło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam komentarz na który dosyć sporo się rozpisałaś, ten o tym, że blog się zmienił. Ja uważam, że zmienił się pozytywnie. Ty dorosłaś a razem z nim blog. Uwielbiam to, że poruszasz tematy życiowe, piszesz swoje przemyślenia a również o pracy!:)) Basiu uwielbiam Ciebie, Twój styl pisania i to jaką jesteś osobą pomimo tego ze nie miałam okazji Cię poznać twarzą w twarz. Mam nadzieje, ze to kiedys sie zmieni!:) Wysyłam Ci masę buziaków, no cóż nie zawsze wszystkim bedzie odpowidac to, że człowiek się zmienia a wraz z nim styl postów:))
    Co do tej notki, ah zazdroszczę Ci tych zapachów. Uwielbiam wszystko co pachnie, świeczuszki, kadzideła oh mogłabym ich mieć multum!:) Koniecznie muszę wypróbować te woski:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej:)
    Basiu, super recenzja, moich ulubionych świeczek:))
    Pozdrawiam ciepło- Ania

    OdpowiedzUsuń
  16. Super blog.
    + obserwuję liczę na to samo :)
    + myślę że zostawisz jakiś ślad po sobie na moim blogu (może komentarz :))
    + zrobisz o mnie posta to ja z przyjemnością o tobie także zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojj te zapachy kuszą :)
    Szczególnie jesienną porą człowiek ma ochotę na takie odprężenie..
    Mnie zielona herbata również nie wycisza :) Ponoć jej właściwości zależą od długości parzenia, ale mnie zawsze pobudza :)

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  18. ymmm... również uwielbiam otaczać się pięknymi zapachami... tych jeszcze nie miałam okazji wypróbować no ale jeszcze wszystko przede mną! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. nigdy nie miałam tego wosku i jakoś nie jestem zapatrzona w świeczki, aczkolwiek lubię jak ładnie pachnie. Czytam już o tym wosku na którymś blogu z kolei,czyli musi być to niezla bomba zapachowa ! :)
    pozdrawiam,Monia

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny sposób na relaks:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. ale sie zaniedbalas...

    OdpowiedzUsuń
  22. Ooooo, to coś dla mnie <3
    Rozejrzę się za tymi cudeńkami :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę sobie w końcu sprawić te aromaty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. muszą pachniec cudownie :)
    bardzo podoba mi sie ostatnie zdjecie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. mmmm, az poczulam te zapachy *__*

    OdpowiedzUsuń
  26. Szukam jakiś wosków o cytrusowych, orzeźwiającym zapachu, albo jakimś słodkim, owocowym nie duszącym. Co polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Idealne na zimowe wieczory, warto by się w takie zaopatrzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszą pięknie pachnieć :)
    Pozdrawiam i dziękuję za komentarz u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę w końcu sama je spróbować:))

    W wolnym czasie zapraszam do siebie:
    renessmen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. uwielbiam świeczki zapachowe :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dużo o ich słyszałam w samych pozytywach ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. jestem wrażliwa na zapachy i to bardzo, bardzo. Od razu przyjemniej, gdy wokół unosi się jakiś ładny zapach:)

    OdpowiedzUsuń
  33. hmmmm czuje zapach:) cudnie:) na razie muszę czekać aż moja dzidzia trochę podrośnie i jej teraz nie "smrodze" pod noskiem bo mieszkanie mamy małe;) ale jak podrośnie znów zacznę się relaksować:)

    OdpowiedzUsuń
  34. wyglądają super, ale jestem ciekawa jak pachną ;D pewnie jeszcze lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam takie drobne dodatki, które nadają klimat miejscu, a także mogą pomóc ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo lubię YC. zresztą od dawna lubiłam wszelakie domki zapachowe, kadzidełka, a teraz cieszę się , że możemy w Polsce kupić te sławne YC i rozkoszować się różnymi aromatami. Bardzo podoba mi się Twój blog, pewnie zaglądnę tu częściej. Lubię takie przytulne przestrzenie blogowe :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Yc ciagle mnie intryguja jestem ciekawa czy ich zapachy sa tak cudowne jak magiczne nazwy;]

    zapraszam w wolnej chwili do siebie nattalja.blogspot.com:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty