BYĆ FIT KOCHAJĄC SWOJE CIAŁO! ;)

Mam wrażenie, że od kilku lat bombarduje nas moda na zainteresowania. Pamiętam czasy, gdy co druga osoba śpiewała lub tańczyła. Potem przyszedł czas, gdy większość otaczających mnie ludzi spełniała się w gotowaniu, teraz zaczyna się czas fit. Zdrowo się odżywiamy, dbamy o swoje ciało, ćwiczymy, więcej ruchu, więcej zdrowia. Jednak w praktyce nie wygląda to tak pięknie. Z każdej strony atakują nas ideały, do których nam daleko. Większość z nas, jako inspiracje wybiera sylwetki o całkowicie innej budowie niż nasza, przez co nasza akceptacja i motywacja maleje. Pamiętam czasy, gdy zaczynałam dojrzewać. Temat wagi był dla mnie tabu. Otaczały mnie idealne kobiety, a ja nie potrafiłam schudnąć, przez co moja samoocena z każdym dniem malała. Próbowałam wielu diet, zmieniałam tryb życia, ćwiczyłam – nic nie przynosiło oczekiwanych efektów. Zamiast czuć się coraz lepiej czułam się gorzej. Nagle moje życie obróciło się o 180 stopni, a ja nie miałam już czasu by skupiać się na swoim wyglądzie. Nowe nawyki żywieniowe i ćwiczenia zaczęły mi towarzyszyć, na co dzień, jednak nie skupiałam już dnia wokół nich. Nie myśląc o swoim ciele, skupiając się na możliwościach i realizacji zaczęłam coraz bardziej siebie akceptować. Z każdym dniem przekonywałam się, że mogę więcej; że jestem warta więcej; moja pewność siebie wzrastała, co zaczynało być widać zewnętrznie. Sama nie wiem, kiedy to nastąpiło, ale dziś staję przed lustrem akceptując siebie (a co za tym idzie rośnie motywacja ku zmianie). Tak drobna rzecz w postaci akceptacji mojego ciała zmieniła wiele. W końcu zaczęły znikać centymetry, w końcu przestało być problemem picie odpowiedniej ilości wody i ograniczenie kaw, w końcu waga zmalała, w końcu zaczęłam sięgać po kolory, w końcu nie zapominam o balsamach, peelingach i masłach do ciała. Zaczęłam więcej bawić się swoim wizerunkiem, szukać inspiracji, próbować nowych kolorów i fasonów – popełniam przy tym wiele błędów, ale są bardziej przemyślane i świadome. Tak naprawdę, gdy pokochamy siebie zaczynamy rozumieć życie, doceniać chwilę, uśmiechać się w zmaganiach z codziennością. Zaczynamy wiedzieć, czego chcemy, na co dzień, od siebie i od otoczenia. Skupiamy się na czerpaniu przyjemności, rozwoju, eksperymentowaniu, zdobywaniu. Najprostsze czynności stają się najpiękniejsze, a najtrudniejsze pozwalają odkryć siebie. Mam nadzieję, że ten rok oprócz akcentowania zdrowego trybu życia, ćwiczeń, dbania o siebie będzie nas uczył również samoakceptacji! Mam nadzieję, że wszystkie zakompleksione kobietki spojrzą na siebie z przymrużeniem oka powoli zmieniając swoje i że każda z was spotka tak wspaniałego mężczyznę jak ja, który każdego dnia będzie wam powtarzał, że jesteście piękne i będzie was kochał niezależnie od rozmiaru aż same w to nie uwierzycie!;)

Spodnie - Terranova | Kurtka - Avaro | Koszula - sh | Kamizelka - Vinted | Buty - Sinsay | Okulary - nn | Torebka - Mogato | Bransoletka - prezent od Ewy











Komentarze

  1. Po pierwsze muszę Ci powiedzieć, że bardzo lubię czytać Twoje wypowiedzi. Po każdej kropce zatrzymuje się i analizuje całe zdanie, aby nie umknęła mi każda Twoja myśl. Zastanawiam się jak to jest w moim przypadku i stwierdzam, że w 100% się z Tobą zgadzam.
    Po drugie Twoje uwielbiam Twoje stylizacje, po prostu Uwielbiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Twoja przemyślenia:)ja od czasu powstania mojego Bloga,bo po to on powstał próbuję uwierzyć w siebie niestety wciąż mi to nie wychodzi patrząc na innych widzę piękno a u siebie nie potrafię zobaczyć nic pozytywnego:)ale może i masz racje może ten rok będzie w końcu tym w którym uwierzę w siebie i akceptuję samą siebie:)
    P.s świetnie wyglądasz z miłą chęcią skradłabym Ci kurtkę:)pozdrawiam serdecznie Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Basiu, wszystko na tak!!!! Dobry tekst- nie dajmy się wszystkim trendom, bo i tak ich nie udźwigniemy!! Swietny zestaw- bardzo ciekawy kolorystycznie również!!! Bardzo dobrze wyglądasz w okularach!!! Świetna poza i mina- pełna energii i zdecydowania no i ....samoakceptacji. Brawo i tak trzymaj:) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie wyglądasz, świetne kolory, super wyglądasz...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  5. great outfit!

    www.bstylevoyage.blogspot.com
    xx

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe spodnie :) super wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja od niedawna tez zmienilam punkt widzenia w zyciu i jestem szczesliwa, choc zawsze akceptowalam siebie jaka jestem, jesli my siebie nie pokochamy to jak nas inni maja pokochac?! :D Lubie Twoje przemyslenia, ale to juz wiesz ;-) outfit na luzno i fajny. Pozdrawiam Cie cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko ma swoje granice i nic poza nic poza nią, nic na siłę. Samoakceptacja to wielki sukces, sam w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  9. pięknie napisane ! :)

    świetne spodnie.

    http://kefashionsisters.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz absolutną rację, wszystko zaczyna się w głowie, akceptacja to pierwszy najważniejszy krok. Ja już to chyba wiem :) Twój dzisiejszy strój jest świetny! Spodnie oczywiście boskie (już pisałam) ale ta kamizelka to jest hit! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kamizelka podoba mi się tutaj najbardziej! chociaż spodnie - jak już wiesz, znając moje upodobania ;P - naprawdę sprawiają, że nie można ich nie kochać ;P
    co do posta - hm. akceptacja, akceptacją, ale gdyby tak zawsze siebie akceptować, bez względu na wszystko, to człowiek nigdy nie nabrałby ochoty do pozytywnych zmian :) mam wiele koleżanek, które są szczęśliwe, chociaż są otyłe (część bardzo) - akceptują same siebie i są akceptowane przez swoich partnerów. ale jednak zdecydowanie przydałoby im się zrzucić parę kilogramów. dla zdrowia. po prostu. bo to, co w wieku dwudziestu lat nie przeszkadza (obecnie jestem na drugich studiach, trochę młodszych od siebie mam więc tych znajomych ;)) za kilka zacznie i - co gorsza - na zdrowiu zacznie się odbijać :)
    mnie wkurza właśnie nie to, że dookoła narzuca się jakieś trendy - każdy ma rozum i każdy może wybrać, czy w nie wchodzi, czy nie. większość z takich trendów jest, tak poza tym, mało groźna, najwyżej kosztowna.
    wkurza mnie jedynie to, że część z nich jest szkodliwa - właśnie taki przemycany trend na akceptację złych nawyków. no bo słuchaj, czym innym jest niezwariowanie i zaniechanie odchudzania, jeśli ma się niedowagę (co popieram, sama już zakończyłam odchudzanie się, chociaż sposobu odżywiania nie zmieniłam), a czym innym wmawianie sobie, że nie, zjem jeszcze piątego batona i drugiego schabowego, przecież akceptuję siebie.
    są kobiety, którym dieta naprawdę się przyda - i nic tego nie zmieni, nic nie zmieni rzeczywistości. nawet pozorne zaakceptowanie.
    tak swoją drogą ja dostrzegam w tych rzekomo pogodzonych i zaakceptowanych przez same siebie kobietach najwięcej jadu i złośliwości - kiedy zaczynałam się odchudzać, dwa miesiące temu (zrzuciłam 4,5 kilograma, tyle ile chciałam), to wszystkie złośliwe i deprymujące komentarze dostałam właśnie od takich kobiet, które ważą zdecydowanie więcej niż powinny :) od żadnej szczupłej dziewczyny nie usłyszałam niemiłego słowa :)
    także... to temat na dłuższą dyskusję :)

    Ty, natomiast, w moim odczuciu wyglądasz pięknie, kobieco, kwitnąco i idealnie :)
    także - ciesz się życiem, Basiu :) cieszmy się nim razem, na tę wiosnę ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, akceptacja akceptacji nie równa. Mi dlatego chodzi o te, która zachęca do zmian. O taką miłość do siebie, która powoduje, że w naturalny sposób dbamy o siebie. Wychodzę z założenia, że gdy cos się kocha to nie chce skrzywdzić, więc kochając siebie patrzymy krytycznym okiem nie tylko na estetykę, ale przede wszystkim na zdrowie. Nie poruszalam wątku otyłych, bo tu jest dużo czynników, temat dłuższych i na inny post. Chciałam tylko skłonić do przemyśleń o trendzie fit, bo z obserwacji i rozmów z innymi zauważyłam, jak wiele osób popada w obsesję i wciąż im mało, a to znowu w drugą stronę jest niebezpieczne :)

      Usuń
  12. Masz rację; najważniejsze w życiu jest polubić siebie taką jaką się jest, ze swoimi wadami, niedoskonałościami i zaletami. Nie mozemy mieć wszystkiego, więc musimy się z tym pogodzić i cieszyć się z tego co mamy. Życie jest piękne i warto to doceniać i realizowac swoje plany.

    Ty jak zawsze wyglądasz bardzo oryginalnie. Kurteczka,spodnie i futrzak bardzo mi się podobają.
    Świetna stylówka.

    OdpowiedzUsuń
  13. no DZIĘKUJĘ za ten post! Wreszcie coś normalnego.

    Czadowe portasy!

    OdpowiedzUsuń
  14. Tekst idealny! Wart przeczytania :-)

    Kamizelka boska i spodnie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. pięknie napisane. lubię tę modę na zdrowe jedzenie i ćwiczenia, bo coś wnosi, zmienia w szarym życiu.
    no i najważniejsza rzecz w życiu - zaakceptować siebie. ja ciągle próbuję, wzloty i upadki. pewnie uda mi się kiedyś jak Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. największy problem to psychika, jeśli się zmieni nastawienie wszystko idzie już z górki :) ale osoby akceptujące wygląd drugiej osoby i wspierające ją niezależenie od wszystkiego to druga najważniejsza rzecz. Pod tym co napisałaś podpisuje się rękami i nogami !
    Basiu ładnie wyglądasz ! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szałowe masz te spodnie <3 a asymetryczna kamizelka dodaje niesamowitego charakteru całości :) W ogóle rewelacyjna kolorystyka, super uzupełnia się nawzajem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja to chyba jestem jedyną osobą na planecie, a bynajmniej mam takie wrażenie, która nie chce się odchudzać, je dużo, a za nic nie może przytyć. to jest dopiero pech!


    cudowna jak zawsze <3
    uroczy dziubek na przedostatnim i fajne futerko :>

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście sekret wszelkich sukcesów tkwi w akceptacji siebie, a akceptacja to motor napędowy naszych dążeń pragnień, marzeń. I koło sie zamyka :-) masz przepiękne spodnie! Podoba mi sie tez kolorystyka twego "ołtfitu" pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobry wpis, podobają mi się Twoje przemyślenia. Ja ogólnie od dawna akceptuję siebie, choć teraz mam pewien kryzys po ciąży - nie jest źle, ale jednak nie to co było i trochę na plusie jest, przez co czuję się nie do końca dobrze. Ale mam nadzieję, że w okresie wiosenno-letnim uda mi się wrócić do formy.
    Świetne spodnie :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie wyglądasz!
    A co do akceptacji siebie, to ja nie potrafię, no po prostu nie potrafię.. Czasem zdarza mi się ćwiczyć, piję dużo wody, herbaty czerwone i zielone, ale ni potrafię pokochać siebie. Mój Narzeczony uważa mnie za swój ideał, jestem dla niego piękna, ale ja się taka nigdy nie poczuję i nie potrafię tego zmienić... :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jestem tak odporna na te wszystkie mody, że aż sama się dziwię. Oczywiście, przychodzi czas, że wydaje mi się, że też w tym tkwię bo od dawna daną rzeczą się interesuję ale później okazuje się, że większość już interesuje się czymś innym a ja dalej tkwię przy swoim. Niestety, niekiedy te "uwielbienie" całkowicie jest daleko ode mnie, tak jak z tym fit. W ogóle nie ćwiczę, zdrowo jadłam zawsze ale lubię też jakieś "żywieniowe kupy" :) I masz rację, samoakceptacja i ogólna akceptacja to najważniejsza sprawa. Bez tego, nie uda się nikomu nic.

    Pozdrawiam Basiu! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. FAJNA I CIEKAWA STYLIZACJA SUPER http://ewefiu1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. nikt nie jest idealny, każdy z nas ma wady i nic nie zrobimy.Trzeba zaakceptować się takiego jakim jestem .Super post i spodnie kochana :)
    Pozdrawiam Serdecznie
    Zocha :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana jestes piękna, naturalna i niezastąpiona!!!!
    Bardzo podoba mi się twoje codzienne połączenie, idealne spodnie floral, super kamzielka i rewelacyjnie w okularach

    pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak miło Basiu widzieć Cię ponownie. Dużo się u Ciebie zmieniło widać postęp i stylizacje na bardzo wysokim poziomie, pamiętam jak w tym samym czasie zakładałyśmy bloga. Cieszę się bardzo, że Tobie się udało! ;)
    Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  27. ja taka kamizelke/narzutke mam z preska. Fajnie sie nosi :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam czytać Twoje posty i oglądać Twoje śliczne fotki. Masz rację z trendem fit nie można przesadzać, fajnie jest akceptować siebie i swoją sylwetkę ale sądzę że taka akceptacja własnego ciała przychodzi też z wiekiem;))

    OdpowiedzUsuń
  29. Akceptacja to delikatny temat i ostrożnie trzeba do niego podchodzić, bo często uzyskujemy inne skutki, niż zamierzaliśmy. Pielęgnacja miłości do siebie może łatwo przekształcić się od pozytywnej motywacji do samouwielbienia. Albo w drugą stronę - po co cokolwiek zmieniać na lepsze, skoro akceptuję siebie w 100% taką, jaką jestem? Mam wałek na brzuchu, ale po co ćwiczyć - akceptuję siebie! Mam 2 włosy na krzyż ale po co o nie zadbać - taka już jestem i tyle! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Te ideały to otaczają nas głównie na zdjęciach gazet i w sieci. Na ulicy jakby mniej ...
    Z czasem jeszcze zauważysz, że są one (te idealne ideały) bardzo młode ... a Ty (tzn - ja) już nie :)
    To kolejny problem do przełknięcia na drodze ciągłej walki o samoakceptację.

    OdpowiedzUsuń
  31. uwielbiam czytać twoje przemyślenia, bo w 90% zgadzają się z moimi :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Do akceptacji ciała trzeba chyba dojrzeć. Pamiętam jak jeszcze niedawno miałam spore kompleksy ze względu na duży biust czy trochę wystający brzuch. Teraz chyba do tego dorosłam i wiem, że mam budowę ciała jaką mam i niech tak pozostanie. Nie znaczy to oczywiście, że mogę mieć rozmiar 50 i nic z tym nie robić, ale po co zmieniać normalną kobiecą sylwetkę w szczupłą i wszędzie płaską na siłę. To nie ma żadnego sensu. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ale niektóre mody/inspiracje/zainteresowania są bardzo pozytywne, więc mnie jakoś taki obrót spraw wcale nie dziwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps.Genialne spodnie Basiu ;)

      Usuń
    2. Ale ja nie neguje ich pozytywnego stron tylko uczylam na pułapki z nimi związane o których się nie mówi, a mogą przynieść negatywne konsekwencje :)

      Usuń
  34. Teraz już też akceptuję siebie, chociaż kiedyś to było bardzo trudne. Jeśli chodzi o stylizację, to bardzo mi się podoba! :) I same zdjęcia też bardzo pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
  35. To bardzo ważne by akceptować siebie, buduje to nasz wizerunek w oczach innych. :) Świetnie zdjęcia, Basiu. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. nowy post Basi i poniedziałek stał się lepszy ;) jak już pisałam wcześniej - uwielbiam Cię w beżach i burgundzie!
    a jeśli chodzi o akceptowanie siebie... ile się człowiek przy tym namęczy i nagimnastykuje to jego. ale efekt niezastąpiony! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dobrze ujęte…
    I kolejny świetny zestaw! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. No Kochana rewelacyjnie wyglądasz a co do notatki zgadzam się w 100 % :)

    OdpowiedzUsuń
  39. bardzo madrze napisane Basiu <3 akceptacja i wewnetrzny spokoj jaki i spokoj w ogole potrafia wiecej zdzialac :) piekny zestaw z lekkim nawiazaniem do boho ( kamizelka)

    OdpowiedzUsuń
  40. Byłam chyba najbardziej zakompleksioną nastolatką na świecie! Miałam problem w drugą stronę - za chuda jak na lata 80-te... w sklepach najmniejszy rozmiar, to był M:/
    Ale takie są uroki młodości, zawsze coś nam w nas nie pasuje...Dopiero "na stare lata" zaakceptowałam swoje wady...okazało się nawet, że niektóre z nich, to zalety:D
    A zestaw Twój baaaardzo mi się podoba kolorystycznie!!! Taki spójny...ciepły...a jednocześnie nowoczesny!

    OdpowiedzUsuń
  41. zgadzam się z tobą w 100%, bardzo ciekawy tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Tak jak kazda moda pewnie i ta przeminie, niedalej jak dzis zastanawialam sie nad tym samym skad sie wziala ta pogon za byciem fit. Gdzie nie spojrzysz tam bombarduja nas nowym przepisem na to jak byc zdrowszym, chudszym itd. Pewnie jest to potrzebne... ale moim zdaniem musi byc w tym jakis rozsadek bo czlowiek po prostu s moze sie w tym pogubic, szczegolnie ten ktory nie jest pewien swej wartosci. Wiec tutaj taki apel do wszystkich dziewczyn, WIECEJ WIARY W SIEBIE ! <3

    SET cudo !

    OdpowiedzUsuń
  43. Niestety to... tylko moda, która przeminie. Pamiętam jak ponad rok temu pisałam o tym, że zaczynam lubić ćwiczenia i 50 osób zdeklarowało, że nie lubi wysiłku, a teraz są niczym trenerki fitness. Warto się też zastanowić, czy ich bycie fit to przypadkiem nie jedynie chwalenie się sportowymi ciuchami i zdjęcia w nich.
    Wyglądasz rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  44. Mądre słowa. Ja wciąż mam duże problemy z akceptacją samej siebie, nie tylko ze względu na wygląd. Zauważyłam już, że pozytywne nastawienie zmienia wiele i to bez większego wkładu sił, a jednak nadal jest ono dla mnie wyzwaniem. Już od dawna wiem, że "wieszakiem" nigdy nie będę i w sumie nie chce, wole jednak mieć bardziej kobiece kształty. Na wagę staram się nie zwracam większej uwagi, ważne by dobrze czuć się w swojej skórze. A kochający facet to wielka pomoc w osiągnięciu stanu "akceptacji". :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Zgadzam się z Tobą w 100% :]]
    A sylóweczka bardzo na tak, idealnie Ci w takich kolorach ;-*

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo ciekawy post. Powiem Ci, że ta moda na zainteresowania trochę mnie śmeszy. Teraz wszędzie możemy znaleźć ifnormacje jak być "fit", nawet na facebooku powstają nowe "fanpejdże" o tej tematyce. Najgorsze jest to, że dla jednych znaczy to zdrowe odżywianie, a dla drugich głodzenie się, żeby tylko wyglądać jak kobieta z obrazka z chudym i opalonym w solarium brzuchem.
    A tak na boku, z chęcią wezmę od Ciebie te portkii :) Są śliczne!! :)
    Pozdrawiam,
    nnatsuu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  47. Fajne spodnie :) Super look :) Pozdrawiam Cladie

    OdpowiedzUsuń
  48. genialnie Basiu wyglądasz w tych kolorach koszula jeans + bordo , mega!

    OdpowiedzUsuń
  49. Kochana dobrze powiedziane (napisane) :) uwielbiam czytać Twoje posty :) ps. stylizacja podoba mi się bardzo :) pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Dokładnie, od akceptacji samej siebie trzeba zacząć! A później pójdzie jak z górki :)
    świetna kamizelka!

    OdpowiedzUsuń
  51. kolorowa Basia, ekstra spodnie, bardzo ładnie ;)&:*

    OdpowiedzUsuń
  52. ostatnio miałam podobne spostrzeżenia, zastanawiałam się, czy siłownie od pół roku przepełnione są ludźmi dlatego, że sami postanowili o siebie zadbać, zmienić się, wziąć własne 'życie' i 'ciało' w swoje ręce czy może dlatego, że nastałam 'moda na bycie fit'. Jeśli to pierwsze to super, i gratuluje wszystkim takiej mocnej motywacji. Jeśli to drugie, to to naprawdę fascynujące zjawisko. Nie mnie jednak, ważne jest to, jaki możne przynieść to finał. Tak jak piszesz, jeśli te osoby, które naooglądały się zdjęć 40kg wysportowanych lasek na pintereście, tumblr i na fp Chodakowskiej nie zdołają osiągnąc podobnych efektów to co wtedy? Czytałam ostatnio parę blogów o odchudzaniu, sporcie, diecie itp. Już teraz zaczynają się pojawiać komentarze sfrustrowanych dziewczyn, które ćwiczą oraz odżywiają się zgodnie z proponowanymi przez specjalistów dietami, a jednak nie osiągają takich efektów, jakie by chciały. Oby nie doprowadziły to do tragedii.

    OdpowiedzUsuń
  53. Masz rację - samoakceptacja jest najważniejsza, bo dzięki niej nie zniecheca nas to, że nie jesteśmy idealni, a przez to nasza motywacja do prowadzenia zdrowego trybu życia nie jest krótkotrwała. Generalnie moda na bycie fit jest bardzo pozytywna, pod warunkiem jednak, że nie jest pogonią za ideałem, wykreowanym przez kolorowe pisma.
    Bardzo ładnie wygladasz w okularach! Świetna kolorystyka zestawu!

    OdpowiedzUsuń
  54. W kamizelce można się zakochać. Sama bym taką przygarnęła taką:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja swoje ciało lubię i mam wspaniałego faceta, który zawsze mi o tym przypomina :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Milion procent prawdy w tym, co napisalas ;*

    OdpowiedzUsuń
  57. bardzo mądrze napisane, szczególnie fajnie że zauważyłaś tutaj problem, że często dziewczyny stawiają sobie za cel jakiś konkretny wygląd sylwetki, nie zdając sobie sprawy, że to niemożliwe żeby go osiągnęły, bo po prostu są inaczej zbudowane, nawet mięśnie na brzuchu u każdego inaczej się trochę wyrabiają :) Więc najważniejsze to siebie zaakceptować i cieszę się, że Ty to potrafisz, tak trzymać <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Masz rację, większość problemów bierze się z braku akceptacji samej siebie, ja te ż długi raz wmawiałam sobie, że wyglądam, żle, że to nie tak, tamto i w ogóle, niedawno jednak spojrzałam na siebie łaskawszym okiem i jest dużo lepiej:)
    bardzo lubię tę spodnie, kurtka obłędna
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  59. Pięknie to wszystko opisałaś - ja często łapałam się na tym, że porównywałam się do szczupłych dziewczyn :/ Ale widzę sama po sobie, że powoli zaczynam akceptować siebie i jest mi z tym dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  60. Zgadzam się! teraz nadeszła moda na to bycie fit. Sama w nie wpadłam i ćwiczę, bo chcę schudnąć :) Zobaczymy co z tego wyniknie. Masz ciekawe spodnie, odważny look :)

    www.turqusowa.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  61. To prawda - jest moda na bycie fit, przez co muszę ćwiczyć a cholernie mnie to nudzi!

    OdpowiedzUsuń
  62. Kurtka bardzo fajna! :)
    + Zapraszam na rozdanie organizowane wraz ze sklepem RoseWholesale.com!
    Szczegóły: http://dashapassions.blogspot.com/2014/04/giveaway-rosewholesalecom.html

    OdpowiedzUsuń
  63. Ty to jak czasem coś napiszesz, to dopiero nad tymi sprawami myślę. Zazdroszczę Ci z całego serca tego, że potrafisz stwierdzić takie rzeczy i napisać tu o nich. Co jest tylko potwierdzeniem na ich prawdziwość :)

    I jesteś w beżach i burgundzie - uwielbiam podwójnie! <3

    OdpowiedzUsuń
  64. zdecydowanie teraz jest moda na fit, co chwilę widze, słyszę i czytam o tym. i zgadza się - trzeba pokochać siebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  65. Spodnie mnie zachwyciły, całość bardzo ładna ;)

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie ma to jak mądre słowa. W 100% się z Tobą zgadzam. Bez zrozumienia, że zdrowy styl życia ma służyć nam, a nie otoczeniu, żadne zmiany nie nastąpią. Żeby doszło do tego zrozumienia, najpierw musi pojawić się samoakceptacja. Bo bez niej próba bycia fit jest karą za to jak wyglądamy, co jemy, jak spędzamy czas. Nie zaś świadomym wyborem i drogą ku lepszemu.

    OdpowiedzUsuń
  67. Bardzo fajnie,że poruszyłaś temat diet,sportu,akceptacji na swoim blogu,z chęcią przeczytałam całość. Zazdroszczę pełnej akceptacji samej siebie,ja chyba małymi kroczkami do tego dążę,ale nieraz patrzę nieprzychylnie w lustro,marząc o długich nogach i większym wzroście:) no cóż: zdrowo się odżywiam,ćwiczę,walczę o to,co mogę:) Pozdrawiam cieplutko!
    +cudowne spodnie!

    OdpowiedzUsuń
  68. moda na bycie fit i na zdrowie to coś co może przynieść same korzyści dla ludzkości, także ja jestem za!

    pięknie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  69. Pytałaś mnie kochana jak sprawuje się paletka do brwi z Avonu. Powiem tak kolor bardzo mi odpowiada. Nakładając najpierw wosk na brwi potem kolor wychodzi on ciemniejszy (czyli tak jak lubię) ale trzeba się trochę namęczyc aby je pomalowac (wosk zdecydowanie utrudnia) no ale trwałosc jest wtedy zdecydowanie lepsza. Jak na razie jestem z niej zadowolona chociaż efekt całego dnia w idealnym stanie nie wytrzymuje. Ściera się zawsze "przy nosie". Ale jedna szybka poprawka w ciagu dnia i z głowy:)

    a post skomentuję troszkę później jak będe miec dłuższą chwilkę bo chcę go dokładnie przeczytac;*

    OdpowiedzUsuń
  70. Basiu, masz 100% racji! Trzeba zwyczajnie lubić siebie. Ja kiedyś to co teraz uważam za zalety przyjmowałam jako wady. Ale to chyba dlatego, że otoczenie tak na mnie wpływało, a nie miałam tyle silnej woli, żeby mu powiedzieć, że to, że myślę inaczej i działam inaczej, nie znaczy że mam się do reszty przystosowywać. O! Tak samo z wyglądem - zawsze byłam wyższa od niemal wszystkich. I kiedyś to mi przeszkadzało, a teraz do swojego 1,78 cm wzrostu dokładam jeszcze szpilki i się czuję świetnie! Nie mam zamiaru się ograniczać z powodu czyichś kompleksów ;)

    Akceptujmy siebie, zmieniajmy to co nam się nie podoba, albo i nie! Sami decydujmy o sobie po prostu :) I patrzmy na siebie przychylniejszym okiem - nikt nie jest idealny!

    Pozdrawiam!

    p.s. świetne zestawienie kolorystycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  71. jak zawsze, wyglądasz super ;)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  72. Swietne spodnie, maja cos z boho :-) Bardzo fajny zestaw

    OdpowiedzUsuń
  73. Pozazdrościć takiego faceta! Ślicznie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty