5 października 2014

BOHO W CASUALOWYM WYDANIU

W dużym stopniu ukształtowała mnie oaza. Do dziś pamiętam ten przełomowy wyjazd, w którym w ramach bliższego zrozumienia sensu Ewangelii wyszliśmy do Hospicjum. Za zadanie mieliśmy w parach przez cały dzień opiekować się jednym dzieckiem. Bez chwili namysłu złapałam przyjaciółkę za rękę i zaczęłam poszukiwać dziecka dla siebie, jednak to ono wybrało mnie. W pierwszych chwilach chłopiec budził we mnie silny niepokój, bałam się go. Siedział na wózku inwalidzkim, głowę miał odchyloną do tyłu, otwarte usta, wystające ogromne żółte zęby, nie mówił, nie był w stanie wykonać najprostszych czynności jak np. trzymać w ręce łyżkę, a na dodatek miał uczulenie na słońce. Do dziś zastanawiam się, dlaczego ja… Moja przyjaciółka bardzo szybko zrezygnowała, nie potrafiła przejść ponad strachem, jaki w niej budził; ja walczyłam. Opowiadałam mu o sobie, pomagałam pić, spacerowałam zaciemnioną alejką (był to jeden z nielicznych jego spacerów w tygodniu), karmiłam, po prostu byłam. Do dziś pamiętam nasze ostatnie chwile. Siedzieliśmy przy stole, a ja powoli zaczynałam mu tłumaczyć, że musimy się pożegnać; nagle Krzyś zaczął bardzo mocno kiwać się do przodu i do tyłu, byłam przerażona, miałam wrażenie, że dostał jakiegoś ataku. Nagle zatrzymał twarz przy mojej ręce, jakby chciał pocałować na pożegnanie, przeraziłam się i odskoczyłam, a on prawie się przewrócił. Do dziś pluję sobie w twarz za tę reakcję, jednak miałam 15 lat, a na co dzień nikt nie przyzwyczajał mnie do „inności”. Wtedy zrozumiałam, czym jest praca z drugim człowiekiem, pojęłam sens pracy dla drugiego, nauczyłam się tolerancji i akceptacji. Nauczyłam się, że nie warto poddawać się pierwszej emocji, pierwszemu osądowi. Dowiedziałam się, co znaczy czynić więcej; przekonałam się, czym w rzeczywistości jest akceptacja. Można odczuwać strach, zniechęcenie, ważne jednak by te emocje nie wzięły góry, a my w drugim człowieku szukali kogoś równego nam, wspólnych cech, może zainteresowań. Z biegiem czasu zaczęłam utwierdzać się w przekonaniu, że takie zajęcia powinny być organizowane w liceach.  Opowiadamy młodym ludziom o tolerancji, akceptacji i inności, jednak w żaden sposób nie oswajamy ich z nią. Dlaczego wam dziś o tym piszę? Bo dziś poruszyła mnie sytuacja w tramwaju. Niedzielne przedpołudnie, w tramwaju znajduje się niewiele osób, ciche szepty, pierwsze promienie słońca próbujące przedostać się do środka. Zaczytałam się, nawet nie wie, w którym momencie wsiadł starszy mężczyzna z niepełnosprawną dziewczynką. Dziewczynka bawiła się sznurkiem, czasami wydała głośniejszy dźwięk, była zafascynowana tym, co dzieje się za oknem, czasem odrobina śliny spływała jej po brodzie, pachniała specyficznie, jednak nie było to uciążliwe. Wsiada starsza Kobieta, piękny płaszcz, kolorowa chusta, szminka na ustach, ułożone włosy, ok. 60 lat. Mija siedzącą dziewczynkę mierząc ją wzrokiem, z jej miny można wyczytać niechęć, czuć ją w atmosferze. Kobieta postanowiła usiąść w innej części tramwaju. Zbliża się mój końcowy przystanek, powoli chowam książkę i rozglądam się po tym, co dzieje się wokół mnie (lubię szukać inspiracji w publicznych miejscach). Wsiada matka z dzieckiem, troszkę zaniedbana, otyła, dziewczyna natomiast pełna życia, wesoła, rozśpiewana, chce usiąść za niepełnosprawną dziewczynką. Mama łapie ją za rękę i przeciąga kawałek dalej, siadają obok mnie. Dziewczynka z zaciekawieniem zerka ku niepełnosprawnej osobie przejętej zmieniającymi się obrazkami za oknem. I tu nagle coś we mnie pęka. Mama dziewczynki zaczyna zatykać nos mówiąc do córki, że chora osoba śmierdzi, że nie powinna jeździć publicznymi środkami komunikacji, chodzić w takie miejsca.. Co chwilę ogląda się ku tamtej dziewczynce wyśmiewając się z niej, jej córka szybko wychwyciła zachowanie matki robiąc to samo. I pojąć nie mogę, jak dalej można być tak zamkniętym na inność. Jak można potraktować chorobę, jako coś „gorzej kategorii”. Zaciskam zęby, mierzę kobietę i biję się z myślami. Zastanawiam się czy skomentować to zachowanie, czy to coś zmieni i czy warto wchodzić w dyskusję z tak prymitywną osobą. Czy da się taką postać jeszcze obudzić czy to już najwyższy poziom znieczulicy…

Tunika - Oasap | Buty - Beata Prejsnar | Spodnie - Stradivarius | Torebka - Biga | Kamizelka - nn, podobna na bonprix | Naszyjnik - H&M










58 komentarzy:

  1. nie ma co się dziwić że jedne dzieci wyśmiewają inne dziecko, bo to rodzice są przykładem dla swoich dzieci, nie szkoła, więc jeśli mama czy tata tak robi, to dziecko odbierze to za przykład i robi to samo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka ta Twoja kamizela jest cudowna, zachwyciła mnie :) Boho bardzo do Ciebie pasuje :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. całość jak dla mnie genialna <3

    OdpowiedzUsuń
  4. masakra... ta notka mnie zabiła.. nienawidzę tej znieczulicy wśród innych ludzi... sama nie mioałam jakoś dużo do czynienia z innymi osobami, ale brałam udzial aktywnie w różnych acjach, szlachentej paczce, hospicjum itd i nie rozumiem, jak ludzie mog przechodzić obojętnie widząc coś takiego -.-

    OdpowiedzUsuń
  5. co za głupia KROWA!!! obawiam się że ja bym się nie pohamowała i pojechała tej matce tak, by jej w pięty poszło! ludzie sa okrutni, bezmyślni, po prostu głupi! sama mam dwójkę dzieci i wpajam im, wciskam wręcz poczucie empatii, współczucie i tolerancję, bo dla mnie to kluczowe cechy człowieczeństwa...


    ps. wyglądasz pięknie, bardzo mi się podoba ta stylizacja:)

    ps. 2. w wolnej chwili zapraszam na moje candy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo to przykre, miejmy jednak nadzieję, że córka tej pani jednak jeszcze będzie miała w życiu dobre wzorce i nie wyrośnie na pochodną matki.

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak!! Ja cie uwielbiam w Boho

    pozdrawiam kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  8. smutne jest to co zaobserwowałaś w tramwaju, ale ludzie niestety już tacy są i może dobrze, że nie wdalaś się w dyskusję, bo podobnie jak Ty uważam, że niczego by to nie zmieniło, tamta kobieta jest tak prymitywna że nie zrozumiałaby dlaczego jej zwracasz uwagę.. taka znieczulica i głupota innych także mnie rusza, ale wiem, że reakcja i tak niczego nie zmieni smutne :(. uwielbiam tą Twoją kamizelkę, wyglądasz super!:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Może trzeba zacząć, może okaże się wtedy, że nie jesteś sama :) Oby!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zycie .... Stygmatyzowanie osób niepełnosprawnych fizycznie , psychicznie jest bardzo powszechne , niestety .
    Ładnie Ci w jesieni

    OdpowiedzUsuń
  11. genialnie wyglądasz, szalenie podoba mi się ten kożuszek ;)!

    OdpowiedzUsuń
  12. Miło, że u blogerki, którą czytam i znam już od wielu lat, dowiaduję się, że ukształtowała Ją- podobnie jak mnie, oaza :). Ta sytuacja, którą opisałaś, jest tragiczna... Ja podziwiam wszystkich pracujących z osobami niepełnosprawnymi i pomagających im. Sama trochę przełamuję swój strach, na pielgrzymce ostatnio pomagałam pchać wózek z osobą niepełnosprawną. Nie widzę siebie jednak w większej roli z osobami chorymi, chociaz wiem, że one są często bardziej sprawne niż zwykli ludzie... Bo w tej sytuacji, co opisałaś tę właśnie kobietę powinno się nazwać niepełnosprawną.
    Pozdrawiam Ciebie i Twoje dobre serduszko Basiu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami ludzie to prawdziwe potwory. :(
    Ładnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Basiu wyglądasz rewelacyjnie, kamizelka i torba mnie oczarowały ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ale wiesz, bardzo trudno jest się umieć zachować przyzwoicie wobec inności, wobec choroby.
    ludzie bardzo mało przebywają z niepełnosprawnymi, chorymi.
    nie wiedzą, jak się zachowywać trzeba.
    nie chcą dostrzegać choroby, odmienności.
    bo to burzy porządek życia.
    Basiu, ja mam teraz praktyki w ośrodku szkolno - wychowawczym dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo.
    pierwszy tydzień praktyk sprawił, że nie wiedziałam co myśleć.
    ja pierwszy raz widziałam takie chore dzieci.
    i do teraz czasem nie wiem, jak reagować na ich emocje.
    ciężko mi.
    ale bardzo się staram reagować najlepiej jak potrafię.
    to wymaga pracy.

    myślę, że nie można mieć pretensji do ludzi.
    raczej do ogólnego systemu edukacji, że nie uczy właściwych wobec takich osób zachowań.
    do mediów, że za mało o życiu w otoczeniu niepełnosprawnych mówią...



    a co do Ciebie - lubię takie miejskie wariacje na temat stylu boho.
    kamizelka jest świetna - buty i torba też!

    OdpowiedzUsuń
  16. wszystkie elementy zestawu podobają mi się osobno jak i w tym połączeniu. kamizelka jest mega!

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak Basiu właśnie zaczęłam studia ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Basiu, Twój wpis mnie poruszył. Jestem równie wrażliwa. Wrazliwa na ludzką krzywde, chorobe, cierpienie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Basiu, bardzo ważny wpis! Jestem zdania, że warto poruszać takie tematy. Bardzo mądrze powiedziane, że o tolerancji (i nie tylko) dużo się mówi, ale nie pozwala się jej doświadczać. Dodatkowo rodzice zamiast zająć się wychowaniem dzieci bardzo często wożą je tylko z jednej szkoły do drugiej, z jednych zajęć dodatkowych na kolejne. Ja w czasie gimnazjum i liceum udzielałam się w wolontariacie i widzę, że to nie tylko rozwinęło mnie jako człowieka, ale także jako pracownika.
    A czy w takich sytuacjach jak Twoja reagować? Hmm. Sama nie wiem, czy to ma sens. Jeśli pokładamy dużą wiarę w ludzi to chyba warto.

    Pięknie wyglądasz!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Sytuacja bardzo niesprawiedliwa, krzywdząca dla tego chorego dziecka.... a brak empatii w ludziach to po prostu norma... niestety...
    Jeżeli nie potrafimy pomóc to przynajmniej powinnismy nie robić niczego, aby druga osoba poczuła się dotknięta naszym zachowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  21. nie założyłabym kiedyś takiej kamizelki, teraz na takimi szaleję :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja zetknęłam się z tą innością juz jako dorosła osoba, na studiach i to podyplomowych, czyli stara baba byłam. I stchórzyłam. jakieś jednorazowe zajęcia/ praktyki w ośrodku dla dzieci z porażeniem mózgowym były. I poległam. Nie potrafiłam racjonalnie postępować, podejść do tych dzieci. Wzruszały mnie, wypełniła mnie litość i gniew na zaniedbujących je rodziców, ale sama nie potrafiłam być jakoś ponad i choć fizycznie zbliżyć się do tych osób. Nie mam tego czegoś. Ale przenigdy nie pozwoliłabym synowi komentować, nabijać się, okazywać niechęci. Uczymy Igora, że nie potępia się nikogo, dopóki nie robi krzywdy czy czegoś niewłaściwego.

    A co do Ciebie - ale mi się podoba!!! Super. Luźny, bezpretensjonalny, jesienny look. ładna torebka i kamizelka, to wlaśnie bym Ci podebrała.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawy zestaw, kamizelka super...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale boska kamizelka!!!! :) :) Świetny akcent w całym zestawie :)
    Jest wygodnie, na luzie, ale wciąż modnie i stylowo :)
    miłego dnia :) Daria

    OdpowiedzUsuń
  25. Wyglądasz przepięknie, ostatnio poluję na taką kamizelke! Co do zachowania tej kobiety w tramwaju to jest ono nie do pomyślenia jaki daje przykład swojej córce... To bardzo przykre. Podzielam Twoją opinię, że zajęcia, w których młodzi ludzie (najlepiej ze szkoły średniej, gdyż same wiemy jaka sytuacja panuje teraz w większości gimnazjum) powinni przebywać chociaż 1 raz w miesiącu z osobami chorymi w hospicjach etc. aby zrozumieć, że to też człowiek, który ma uczucia i marzenia....

    OdpowiedzUsuń
  26. Great outfit!


    http://kissthestarsblog.blogspot.ro/

    OdpowiedzUsuń
  27. cudowna jest ta kamizelka ale nie pomyślałabym żeby ją założyć do eleganckiej koszuli, wyszło super

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie cholernie się nie podoba ta nietolerancja do osób niepełnosprawnych. Moja mam pracuje w ośrodku dla osób niepełnosprawnych, ponadto brat mojego przyjaciela ma autyzm, wiec tak naprawdę od dziecka przebywam wśród chorych ludzi i nie mogę słuchać ani patrzec jak ludzie ich wytykają palcami. Najchętniej podeszłabym i strzeliła w twarz. Toć to wspaniali ludzie, czasem lepsi od tych zdrowych - z marzeniami, pasjami. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni.
    Co do stylizacjii jak zwykle wyglądasz świetnie:)

    OdpowiedzUsuń
  29. bo większość boi się inności, nikt nas nie uczy akceptacji niepełnosprawności, zetknęłam się nawet z takimi osobami co boją się, że się zarażą... absurdalne i okropnie smutne... jesli dorośli nie potrafią pokazać dzieciom, że każdy ma takie same prawa to strach myśleć co będzie dalej... strasznie to przygnębające
    ale co optymistyczne, sa na szczęście tacy młodzi ludzie, którzy przełamują to nastawienie i z własnej chęci angażują się w pomoc... oststnio biorąc udział w akcji szycia kolorowych poduch dla dzieci z hospicjum zetknęłam się z cudowną młodzieżą wolontariuszami pełnymi empatii i chęci działania

    OdpowiedzUsuń
  30. W takich sytuacjach faktycznie nie wiadomo co zrobić... Ja zazwyczaj mierzę wzrokiem "zabójcy" takie osoby, żeby chociaż w jakiś sposób okazać im moje zniesmaczenie takim zachowaniem. Rozmowa nie ma sensu, tacy ludzie są prości i nie mają serca... Jak dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  31. Przyznam się, że Cię podziwiam ja bym wymiękła :/ A tak poza tym to jak zwykle świetny zestaw,pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Przepieknie! Aż mam ochote się zainspirować. mam podobną kamizelkę. Mogę?.... :)

    OdpowiedzUsuń
  33. świetny zestaw :) bardzo mi sie podoba ;*

    OdpowiedzUsuń
  34. ooo.. futerkowy szał widzę zawitał. Ale dobrze, bo to taka fajna a zaniedbana część garderoby:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny zestaw. Torebka genialna, kamizelka również świetna przymierzałam się do takiego zakupu, ale mi niestety kompletnie nie pasuje. :( :)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny