31 maja 2014

JEANS

Wchodząc w jakiekolwiek środowisko narażeni jesteśmy na ocenę. W zależności od społeczności i specyfiki następuje to pod wpływem zainteresowań, umiejętności, zachowania czy wyglądu. Nic też dziwnego, że to zjawisko przenoszone jest do świata online. O ile samo zjawisko tego mnie nie dziwi to przeraża mnie stopień oceny. W życiu realnym pamiętamy, że ktoś oprócz tej płaszczyzny, na której aktualnie się znajdujemy jest człowiekiem o wielu twarzach, z wieloma zainteresowaniami, problemami, jest żywą osobą; w internecie niestety to się zatraca. 
Każdy z nas zostawiając tutaj część siebie ma świadomość bycia ocenianym. Każdy z nas ma lub powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji upubliczniania swojej prywatności. Dla mnie za każdym razem pierwszym krokiem otwierając ‘Szarość Gwiazd’ jest decyzja, co jestem w stanie jeszcze pokazać czy powiedzieć, a co ma zostać tylko dla mnie. Jaka część prywatności może ujrzeć światło dzienne, a co wolę by zostało w kategorii intymności. Nigdy też nie chciałam by ludzie mi dopingujący czy trwający tutaj ze mną byli z powodu litości, dlatego staram się wam okazywać swoją drugą stronę. Tę, w której jestem silną i spełniającą się kobietą; tę, w której walczę o swoje marzenia i podnoszę się po upadkach. 
Mam za sobą ciężki okres, gdzie spory stres, przemęczenie, przygnębienie, problemy i brak motywacji nałożyły się na siebie. Był to dla mnie czas samotności i wyciszenia, również moja aktywność zmalała. Sporo myślałam o obrazie Szarości Gwiazd. Jestem bardzo ciekawa jak wy mnie odbieracie, widzicie? ;)

Koszula - FunkyShop | Spodenki - Vero Moda | Okulary - SinSay | Torebka - Mogato | Buty - Stradivarius



27 maja 2014

KWIATY I LOKI.

Zawsze mam wrażenie, że maj to coś więcej niż miesiąc. Co roku wprowadza w moim życiu spory chaos. Pojawiają się nowe decyzje, nowe cele i plany. Zmienia się tryb życia, wraz z rozkwitającymi kwiatami zmienia się moje spojrzenie na codzienność. W tym roku poświęciłam większość miesiąca dla siebie. Uczyłam się egoizmu, o którym już wam pisałam. Zaczęłam dbać o siebie i podjęłam sporo ważnych decyzji. Zmieniłam sposób patrzenia na siebie i na otaczającą mnie codzienność – wiązało się to z dużą dawko nerwów, czasem i zatracaniem najistotniejszych spraw.. ale im bliżej końca tego miesiąca tym ja bardziej pewnie stawiam kolejne kroki na obranej przeze mnie drodze. O tym, jakie zmiany nastały, jakie decyzje podjęłam i co będzie u mnie inne będę informować was na bieżąco. Dziś zostawię was tylko z zapowiedzią zmian i nowym zestawem ;)

Spodnie - H&M | Bluzka - Avaro.pl | Naszyjnik - Crystalove | Sandałki - nn | Torba - Mogato.



21 maja 2014

MIDI ♥

Nie jestem fanką pisania o pogodzie, jednak ilość komentarz na ten temat spowodowała, że dziś postanowiłam zrobić małe sprostowanie. Od dłuższego czasu u mnie w tygodniu jest pięknie. Świeci słońce, jest ciepło. Jednak weekendami pogoda się psuje, często pada deszcz, jest chłodniej. Czas na zdjęcia mam tylko weekendami przez to są cieplejsze. Do tego nie dodaję postów na bieżąco – nie wyrobiłabym się czasowo ;)

Spódnica - SH | Kurtka - Textil Market | Szal - Terranova | Botki - Vinted | Torebka - Iffet Collection | Okulary - Optopro | Szminka - Miss Sporty (w pisaku)



17 maja 2014

LIFEAGE PREMIUM WELLNESS CLUB

Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad zakupem karnetu na siłownię. Kilkukrotnie wspominałam Przemkowi, że na tym etapie przydałby się trening z trenerem personalnym. Gdy dostałam zaproszenie do LIFEAGE doszłam do wniosku, że to przeznaczenie – z uśmiechem na twarzy potwierdziłam swoje przybycie. Z ogromnym podekscytowaniem oczekiwałam terminu, w którym odwiedzę otwierający się klub.
W piątek po zakończeniu pracy od razu rozpoczęłam przygotowania! Przygotowałam sobie strój do ćwiczeń i rozpoczęłam przeglądanie strony internetowej. Obok podekscytowania i niecierpliwości pojawiło się podenerwowanie oraz obawy – czy trafię, czy się tam odnajdę, czy to miejsce dla mnie, czy będę czuła się komfortowo, czy naprawdę tego chcę. Sytuację utrudniam fakt, że jechałam tam bez Przemysława. Jestem już dorosłą i samodzielną kobietą, jednak przyzwyczaiłam się, że zawsze w takich sytuacjach jest on u mojego boku sprowadzając na ziemię i oddalając obawy. Przez cały piątkowy wieczór zastanawiałam się, co mnie spotka następnego dnia. Ostatni raz na siłownię chodziłam w gimnazjum podczas rehabilitacji, wspomnienia z tym związane do najmilszych nie należały. Aktualnie myśląc o siłowni mam obraz tych znajdujących się w centrach handlowych – z jednej strony piękne, niemęczące się kobietki w pełnym makijażu (nikogo tutaj nie obrażając, bo wiem, że takich jest tylko mały procent!), a z drugiej klienci marketu przyglądający się poczynaniom osób trenujących. Zero komfortu, intymności – to nie dla mnie.

W sobotę zaraz po porannej kawie i misce musli włączyłam gps’a i wyruszyłam! Dojazd okazał się prostszy niż sądziłam, klub mieści się przy głównej drodze (Chorzów, Katowicka 47), więc bez problemu można dojechać tramwajem, autobusem lub samochodem. Mi podróż spod domu pod sam klub tramwajem zajęła 45 minut. Błądząc chwilę po parkingu stanęłam przed prostokątnym czarnym budynkiem. Moje obawy wzrosły, w wyobraźni pojawił się surowy wygląd i mało przyjazne wnętrze, już miałam się wrócić do domu, gdy drzwi się rozsunęły.. i w tym momencie wszystkie obawy i przerażenie odeszły, a przed moimi oczami pojawiło się ciepłe i jasne wnętrze oraz uśmiechnięte Panie na recepcji. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, coraz pewniejszym krokiem pokonywałam kolejne centymetry holu. W recepcji otrzymałam ręczniki, szlafrok, jednorazowe klapki, kluczyk i wyruszyłam na zwiedzanie klubu. Ogromna przestrzeń, nowoczesny wygląd, zaskakująco mili ludzie z pasją opowiadający o kolejnych pomieszczeniach. A co najważniejsze przyjazna atmosfera, pełna komfortu i indywidualnego podejścia. 




11 maja 2014

MOJE VINTAGE

Pisałam wam jakiś czas temu o podnoszącej się u mnie samoświadomości. Owocuje to coraz większym eksperymentowaniem i poszukiwaniami. Coraz częściej próbuję, eksperymentuję, szukam. Coraz częściej mam odwagę pokazywać wam to, co siedzi w mojej głowie. 
W połączeniu sukienek lub tunik z adidasami się zakochałam, głównie ze względu na wygodę. Pokazywałam wam już nowocześniejszą wersję tego zestawienia, teraz przyszedł czas na powrót do korzeni – mała nuta vintage. Dla mnie vintage zawsze był kwintesencją indywidualności. Pełen rzeczy dobrej jakości, ponadczasowych, które z upływem lat wciąż nie traciły swojego potencjału. Rzeczy często niezniszczalne, które dopierać trzeba pod swoją osobowość, a nie garderobę. Ubrania, które tworzą kropkę nad i przy najprostszych zestawieniach charakteryzując styl danej osoby. 
Przedstawiam wam dziś moją wiosenną kropkę nad i. Chodzę w nim bardzo często, ale jakoś nie było okazji wam prędzej go pokazać. Tutaj zdjęcia jeszcze z samych początków, gdy został odnaleziony w szafie u Babci. Aktualnie udało mi się bardziej okiełznać rękawy podwijając je wyżej i wyrównując proporcje ramion. W jakiś chłodniejszy dzień zrobię kolejne zdjęcia z jego udziałem to wam pokażę ;)

Sukienka - sh | Buty - Reebok | Płaszcz - od Babci | Torba - Mosquito | Okulary - Optopro



6 maja 2014

BOYFRIENDY Z KUDŁACZEM

Rzadko biorę udział w konkursach, tym bardziej takich, gdzie trzeba wysłać swoją stylizację lub zbierać lajki. Nie lubię się prosić ludzi o oddawanie na mnie głosu, więc w tym przypadku od razu jestem na straconej pozycji. A stylizacji chyba nie wysyłam z powodu braku pewności siebie. Konkurs organizowany przez Biga Styl obserwowałam od pierwszej edycji, zawsze obiecywałam sobie, że się zgłoszę .. zwlekałam do ostatniej chwili by jednak się rozmyślić. To już trzecia edycja, jak to mówią do trzech razy sztuka, więc postanowiłam wypróbować swoich sił.

Spodnie - Vero Moda | Sweter - Biga Styl | Buty - Vinted | Torba - Mosquito | Okulary - Optopro | Naszyjnik - Choies



2 maja 2014

ZESTAW NA WYCIECZKĘ

Internet kojarzy mi się z ogromnym poradnikiem. Chyba na każde możliwe zagadnienie znajdziemy odpowiedzi. Niektóre odpowiedzi powielane są niczym znane wszystkim cytaty, inne znów mają tyle wersji ilu ludzi jest wypowiadających się na te temat. Jedną z porad, którą każdy z nas słyszał nie raz, a pewnie i niektórzy sami uznają dotyczy kupowania rzeczy ponadczasowych, basic’owych, o dobrej jakości, które służyć nam będą kilka sezonów. Ja z jednej strony się zgadzam. Zainwestowanie w rzecz, która służy nam przez kilka sezonów to spora oszczędność. Jak to jednak jest z tą ponadczasowością? U mnie nie sprawdzają się rzeczy bazowe. Zazwyczaj przypadkiem wynajduję rzecz, która ma coś, przez co nie mogę oderwać od niej wzroku. Zachwyca mnie do tego stopnia, że w głowie tworzą się propozycje połączeń z nią, a ja nie mogąc przestać o niej myśleć (brzmi, jakbym była zakupoholiczką!) jestem w stanie wydać na nią sporo pieniędzy. Dziś mam dla was zestaw stworzony z moich ponadczasowych perełek. Idąc za trendem na slow shopping zaczęłam poszukiwać rzeczy ciekawych i inspirujących, które swoją formą wychodzą ponad to, co popularne i modne. Moja lista wiosenno-letnich zakupów przez to uległa dużej zmianie. Co teraz się na niej znajduje? Spódnica z koła w grochy z zalando oraz metaliczne balerinki wchodzące w złoty kolor. A skoro już o wiosennych zakupach mowa to mam dla was świetną informację! Portal Flipit przygotował 10% rabat do sklepu Zalando ważny do 4 kwietnia! Kupon dostępny tutaj. ;)

Marynarka - vinted | Spodnie - Textil Market | Bluza - outlet | Okulary - Optopro | Buty - Pepco |
Zegarek - House | Torba - Mogato | Etui - Kup2.pl


Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny