25 października 2016

AUTUMN ♥

Cały rok czekam na jesień. Fascynuje mnie najbardziej. To jesienią mam ochotę sięgać po więcej, podejmować ważne decyzje, coś zmieniać. Jesień jest też dla mnie najciekawszym czasem w modzie. Co roku z niecierpliwością czekam na nowe trendy odnajdując w nich siebie.  Z roku na rok mam wrażenie, że domy mody kreują trendy myśląc o mnie. Kiedyś to uczucie powodowało, że zatracałam się.. aktualnie wyciągam kwintesencję. Co dla mnie nią jest? Geometria, która fascynuje mnie od kilku sezonów, wprowadza harmonię. Prostota, linia, ciągłość. Krata, litera X, trójwymiarowe wzory goszczą na salonach, u mnie na pewno nie zabranie kraty. 
Z barw mocno nasycone bordo. Lubię tę barwę, kojarzy mi się z pierwszym wyjazdem z P. do Wisły. Do tego wyjazdu mam największy sentyment – moje ukochane góry, okolica, do której mam słabość, całkowite odludzie, długie spacery, piękne widoki. Przypomina mi się popołudnie w małej karczmie, gdzie przy kominku piliśmy grzane wino. Z takimi momentami kojarzy mi się bordo, takie wspomnienia noszę zakładając je na siebie. Oczywiście nie może u mnie zabraknąć granatu i szarości. W tym roku ciągotki mam także do beżu ;)
Długości maxi i midi, proste kształty, nietalkowane sukienki i swetry, warstwy są dla mnie kwintesencją jesieni. To te połączenia fascynują mnie najbardziej. Ciężkie z lekkim, długie z krótkim. Proste sukienki w połączeniu z ciepłym swetrem bądź kamizelką, legginsy lub dobrze dopasowane spodnie w połączeniu z oversizowymi koszulami czy swetrami. Zdecydowanie najbliższe połączenia memu sercu.


Jeśli chodzi o moje must have to są nieskomplikowane i o dziwo w tym roku ich mało. Muszkieterki – klasyczne, czarne. Pelerynka – tu wciąż szukam ideały. Czarna torebka – waham się wciąż czy klasyczna i elegancka czy a’la worek, bardzo pojemna ;)

Sukienka i kamizelka - H&M | Buty - Deezee | Okulary - Lindex | Torebka - DekumDekum


11 października 2016

SPACER Z NIKI ♥

Każdy z nas ma jakieś nawyki, małe dziwactwa, maleńkie potworki wkradające się w naszą codzienność. Nawyk jest działaniem rutynowym, pozbawionym refleksji, podobno utrwala się od 20 do 70 dni (średnio miesiąc). Przyglądając się swoim przyzwyczajeniom zastanawiam się kiedy był ich początek i jakim cudem powtarzałam tak głupie czynności tyle razy.
Jeden z moich największych dziwactw dotyczy kubków. Mam w domu kilka ulubionych, każdy przeznaczony jest do innej rzeczy - do kawy, do herbaty z miodem, cytryną czy domowym sokiem, do zielonej herbaty, do wody z owocami. Z innych mi nie smakuje. Kiedyś występował u mnie jeszcze dodatkowy podział na pory roku, na szczęście tego się oduczyłam.
Kolejna rzecz to dodatek na szyi. Bez czegoś dużego na szyi czuję się jakbym była naga. Długi, masywny wisiorek, ogromy szal czy chusta - nieważne, ważne żeby coś było.
Po porannym prysznicu wchodzę jeszcze na moment do łóżka. Poleżeć dwie minutki, zagrzać się, odpocząć - zawsze znajdę jakiś pretekst, zazwyczaj, że jest mi zimno.
W torebce staram się mieć zawsze coś słodkiego - jednego cukierka, lizaka. Wtedy czuję się spokojniej i nie ciągnie mnie do słodyczy.
Zawsze wychodząc ze sklepu muszę trzymać telefon w ręce. Nie wiem z czego to wynika, ale automatycznie kierując się do wyjścia wyciągam go z kieszeni/torebki i trzymam w ręce.
Jestem ciekawa ile jeszcze jest w moim życiu przyzwyczajeń, z których nie zdaję sobie sprawy. Za to zauważam, że kilka już ma nasza Niki. Są dwa, które wysuwają się na prowadzenie:
Zawsze ma potrzebę pozowania do zdjęć, gdy robimy zdjęcia na bloga. Jak nigdy wtedy chce siedzieć przy nodze, biegać dookoła mnie, przynosi mi wszystko co znajdzie na chodniku.
Nie przepuści żadnemu kasztanowi. Kilka już przyniosła do domu, za każdym biega po parku.

Sweter, szal - SH | Tunika - H&M | Buty - Reebok | Naszyjnik - pamiątka | Torba - DekumDekum

Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny